poniedziałek, 30 listopada 2015

Rozdział 1

Kiedy zobaczyła to czarna pantera biegiem przeskoczyła przez płot i rzuciła się na myśliwych. Przejechała pazurami po ciele mężczyzny i rozcięła mu brzuch. Pad na ziemię trupem. Drugi kiedy to zobaczył biegł ile sił w nogach, ale mu się nie udało i został powalony. Pantera jednym szybkim ruchem przejechała mu po nodze, chciała żeby cierpiał tak jak jej siostra teraz. Drugie, trzecie draśnięcie i po facecie. Szybko podbiegła do swojej siostry i już jako człowiek zaczęła oglądać młodą lwicę.
-Laura, Lau.. proszę Cię.. Nie rób mi tego..-Zaczęła krzyczeć i walić pięścią w podłoże.
Młoda lwica ani drgnęła. Podeszli do krzyczącej z bólu szatynki lwy i tygrysy, ale nie jako zwierzęta tylko już jako ludzie. Młoda dziewczyna spojrzała na nich z załzawionymi oczami i przytuliła się do ciała siostry.
-Przykro mi.-powiedział najstarszy blondyn.
-Wynoście się…. no precz!.-Krzyknęła dziewczyna
*Dwa miesiące później*
Dziewczyna nie wychodziła praktycznie z domu, siedziała w pokoju siostry z albumem. Oddała ją do weterynarza ponieważ nie zmieniła się już w człowieka, zrobili jej operacje usunięcia kul, ale stwierdzili zgon. Nie pochowała jej zostawiła ją w kostnicy. Nienawidziła się za to. Z tamtą bandą się już więcej nie widziała, nie zmieniła się już więcej w zwierzę.
Do szatynki nagle zadzwonił telefon, spojrzała na wyświetlacz i odebrała.
Rozmowa telefoniczna:
V: Słucham.-powiedziała słabym głosem Vanessa.
D: Dzień dobry.. mamy dla pani dobrą chodź trochę szokującą wiadomość..-powiedział po drugiej stronie mężczyzna.
V: Jaką.-odpowiedziała zdziwiona szatynka.
D: Pani lew…. ożył…-Dziewczyna upuściła telefon.
Biegła przez ulice miasta i już po 5 minutach znalazła się w poczekalni u lekarza który opiekował się jej siostrą. Nie spodziewanie zza rogu wybiegła rozwścieczona lwica, ale kiedy tylko zobaczyła Vanessę rzuciła się na nią aż ta upadła pod takim ciężarem.
-Złaź ze mnie słoniu.-Odezwała się szczęśliwa szatynka i przytuliła się do grzywy siostry.
Ta posłusznie zeszła z starszej siostry i pobiegła go łazienki.
Po 30 minutach dziewczyny były już w domu i oglądały telewizje.
-Van..?-zapytała brunetka.
-Tak Lau.?-dziewczyna oderwała wzrok od ekranu telewizora i spojrzała na brązowooką.
-Wiesz…. mam ochotę pobiegać..
-No to ubieraj struj i biegamy.
-Ale nie tak jak ludzie… tylko wiesz..
-Nie Lau..
-No proszę-spojrzała na nią maślanymi oczami.
-No dobrze.
lionrunning

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz