Leżał w swoim pokoju aż wpadł jego młodszy brat i oznajmił że wróg jest na ich ziemi. Ruszył pędem bo to on jest przywódcą tych terenów. Biegł przez gąszcz aż dotarł do swojego rodzeństwa, zobaczył myśliwych i kazał wszystkim wdrapać się na drzewa i zaatakują z góry, a on zostanie jako przynęta. Zobaczyli go, byli coraz bliżej aż ryknął i zaatakowali. Zostały tylko po nich kości.
[***]
Brunetka jadła śniadanie była ubrana w to:
I jak zwykle mocny makijaż.
W pewnej chwili zadzwonił dzwonek była to Ally. Laura wzięła swoją torbę i ruszyły do szkoły. Po drodze rozmawiały o wszystkim a w szczególności o chłopakach. Weszły do szkoły i w pierwszej chwili co się rzuciło lwicy w oczy to blondyn rozmawiający z nauczycielem od geografi, który go w pewnej chwili uderzył. Wściekły nastolatek odepchnął go od siebie i poszedł w stronę szkolnej piwnicy. Laura pobiegła za nim.
-Ross?.-zapytała widząc chłopaka siedzącego skulonego pod ścianą. Chłopak podniósł głowę i uśmiechnął się do dziewczyny i poklepał wolne miejsce koło niego. Lwica usiadła koło niego a on spojrzał w jej oczy.
-Przepraszam.-powiedział. Brunetka się uśmiechneła i położyła głowę na jego ramieniu. Tak spędzili całą godzinę geografii.
[***]
Wróciła do domu po 22 ponieważ była sobie jeszcze pobiegać i powspominać wszystkie chwilę spędzone z rodzicami. Weszła do salonu i zobaczyła że Vanessa śpi na kanapie a telewizor gra. Wyłączyła urządenie i przykryła kocem swoją siostrę, sama weszła na górę umyła się, przebrała się w piżamy i poszła spać.
----------------------------
Mamy rozdział 3. Mam nadzieję że się wam podoba moim zdaniem jest trochę beznadziejny =D.
środa, 2 grudnia 2015
poniedziałek, 30 listopada 2015
bohaterowie
Laura Marie Marano
Wiek: 19lat
Zwierzę: Brązowa lwica.
Wiek: 19lat
Zwierzę: Brązowa lwica.
Vanessa Nicola Marano
Wiek: 23lat
Zwierzę: Czarna pantera
Wiek: 23lat
Zwierzę: Czarna pantera
Ally Mars
Wiek: 18 lat
zwierzę: Pantera
Wiek: 18 lat
zwierzę: Pantera
Rydel Lynch
Wiek: 22lat
Zwierzę: Biała lwica
Wiek: 22lat
Zwierzę: Biała lwica
Courtney Eaton
Wiek: 18lat
Zwierzę:——
Wiek: 18lat
Zwierzę:——
Ross Shor Lynch
Wiek: 19lat
Zwierzę: Biały lew
Wiek: 19lat
Zwierzę: Biały lew
Rocky Lynch
Wiek: 21lat
Zwierzę: Brązowy lew
Wiek: 21lat
Zwierzę: Brązowy lew
Riker Lynch
Wiek: 24lat
Zwierzę: Lew afrykański (przywódca)
Wiek: 24lat
Zwierzę: Lew afrykański (przywódca)
Ellington Lee Ratliff
Wiek: 23lat
Zwierzę: Czarny lew
Wiek: 23lat
Zwierzę: Czarny lew
Ryland Lynch
Wiek: 18lat
Zwierzę: Tygrys biały
Wiek: 18lat
Zwierzę: Tygrys biały
Bruno West
Wiek: 18lat
Zwierzę: Tygrys niebiski
Wiek: 18lat
Zwierzę: Tygrys niebiski
Kuba Zanussi
Wiek: 20lat
Zwierzę: Tygrys czarny
Wiek: 20lat
Zwierzę: Tygrys czarny
Rozdział 2
Laura właśnie szykowała się do szkoły, była ubrana w to.:

Włosy miała rozpuszczone i zrobiony dość mocny makijaż. Wiązała właśnie buta kiedy do pokoju weszła jej starsza siostra.
-Vanessa mogła byś pukać?-zapytała trochę zirytowana brumetka.
-Sorry młoda, ale myślałam że jeszcze śpisz.
-Okey. Zrób mi śniadanie.
[***]
Wchodziła właśnie do szkoły była już przy szafkach kiedy ktoś krzyknął.
-LAURA!!!!!!!!!-usłyszała i się odwróciła
-Ally!-krzyknęła brunetka i podbiegła do różowo włosej.
-Vanessa mi mówiła co się stało…. przykro mi.
-Eeeee tam.., ale mam ranę postrzałową na brzuchu-cieszyła się brunetka.
-Dobra wariatko chodź na lekcje bo się spóźnimy.
[***]
Dziewczyny weszły do klasy i spotkały się z surowym wzrokiem nauczyciela od geografii, był młody miał około 24 lata, ale wszystkie dziewczyny na niego leciały.
-Oooooo.. widzę że raczyłaś się zjawić w szkolę Lauro.
-Tak.
-Może usprawiedliwisz nam swoją nieobecność.
-Miałam mały wypadek..-powiedziała prawie nie słyszalnie
-Słucham?-dopytywał się nauczyciel
-Została postrzelona.!-wydarła się Ally po czym zatkała swoje usta dłonią. Nauczyciel spojrzał na dziewczynę w szoku i kazał jej usiąść po czym całą lekcje myślał o tym jak tamta lwica nie mogła przeskoczyć i została zabita.
[***]
Po lekcjach Laura wracała do domu kiedy zobaczyła że czarne audi zatrzymuje się koło niej i opusza się szyba.
-Marano..-krzyczy blondyn-Dawno cię nie widziałem.
-Cześć Ross.-odpowiada dziewczyna i idzie dalej.
-No larii-mówi.-stój.-dziewczyna się zatrzymuje i odwraca w stronę chłopaka.
-Czego chcesz, śpieszę się.
-Kochanie.
-Nie jestem twoi kochaniem-szepcze, ale blondyn i tak ją słyszy.
Wysiada z samochodu i podchodzi do brunetki po czym bierze jej twarz w obie dłonie i składa delikatny pocałunek na jej ustach.
-Nie Ross.-mówi dziewczyna po czym odchodzi.
Włosy miała rozpuszczone i zrobiony dość mocny makijaż. Wiązała właśnie buta kiedy do pokoju weszła jej starsza siostra.
-Vanessa mogła byś pukać?-zapytała trochę zirytowana brumetka.
-Sorry młoda, ale myślałam że jeszcze śpisz.
-Okey. Zrób mi śniadanie.
[***]
Wchodziła właśnie do szkoły była już przy szafkach kiedy ktoś krzyknął.
-LAURA!!!!!!!!!-usłyszała i się odwróciła
-Ally!-krzyknęła brunetka i podbiegła do różowo włosej.
-Vanessa mi mówiła co się stało…. przykro mi.
-Eeeee tam.., ale mam ranę postrzałową na brzuchu-cieszyła się brunetka.
-Dobra wariatko chodź na lekcje bo się spóźnimy.
[***]
Dziewczyny weszły do klasy i spotkały się z surowym wzrokiem nauczyciela od geografii, był młody miał około 24 lata, ale wszystkie dziewczyny na niego leciały.
-Oooooo.. widzę że raczyłaś się zjawić w szkolę Lauro.
-Tak.
-Może usprawiedliwisz nam swoją nieobecność.
-Miałam mały wypadek..-powiedziała prawie nie słyszalnie
-Słucham?-dopytywał się nauczyciel
-Została postrzelona.!-wydarła się Ally po czym zatkała swoje usta dłonią. Nauczyciel spojrzał na dziewczynę w szoku i kazał jej usiąść po czym całą lekcje myślał o tym jak tamta lwica nie mogła przeskoczyć i została zabita.
[***]
Po lekcjach Laura wracała do domu kiedy zobaczyła że czarne audi zatrzymuje się koło niej i opusza się szyba.
-Marano..-krzyczy blondyn-Dawno cię nie widziałem.
-Cześć Ross.-odpowiada dziewczyna i idzie dalej.
-No larii-mówi.-stój.-dziewczyna się zatrzymuje i odwraca w stronę chłopaka.
-Czego chcesz, śpieszę się.
-Kochanie.
-Nie jestem twoi kochaniem-szepcze, ale blondyn i tak ją słyszy.
Wysiada z samochodu i podchodzi do brunetki po czym bierze jej twarz w obie dłonie i składa delikatny pocałunek na jej ustach.
-Nie Ross.-mówi dziewczyna po czym odchodzi.
————————————————————-
Hej hej hej… i mamy rodział 2
Hej hej hej… i mamy rodział 2
Rozdział 1
Kiedy zobaczyła to czarna pantera biegiem przeskoczyła przez płot i rzuciła się na myśliwych. Przejechała pazurami po ciele mężczyzny i rozcięła mu brzuch. Pad na ziemię trupem. Drugi kiedy to zobaczył biegł ile sił w nogach, ale mu się nie udało i został powalony. Pantera jednym szybkim ruchem przejechała mu po nodze, chciała żeby cierpiał tak jak jej siostra teraz. Drugie, trzecie draśnięcie i po facecie. Szybko podbiegła do swojej siostry i już jako człowiek zaczęła oglądać młodą lwicę.
-Laura, Lau.. proszę Cię.. Nie rób mi tego..-Zaczęła krzyczeć i walić pięścią w podłoże.
Młoda lwica ani drgnęła. Podeszli do krzyczącej z bólu szatynki lwy i tygrysy, ale nie jako zwierzęta tylko już jako ludzie. Młoda dziewczyna spojrzała na nich z załzawionymi oczami i przytuliła się do ciała siostry.
-Przykro mi.-powiedział najstarszy blondyn.
-Wynoście się…. no precz!.-Krzyknęła dziewczyna
*Dwa miesiące później*
Dziewczyna nie wychodziła praktycznie z domu, siedziała w pokoju siostry z albumem. Oddała ją do weterynarza ponieważ nie zmieniła się już w człowieka, zrobili jej operacje usunięcia kul, ale stwierdzili zgon. Nie pochowała jej zostawiła ją w kostnicy. Nienawidziła się za to. Z tamtą bandą się już więcej nie widziała, nie zmieniła się już więcej w zwierzę.
Do szatynki nagle zadzwonił telefon, spojrzała na wyświetlacz i odebrała.
Rozmowa telefoniczna:
V: Słucham.-powiedziała słabym głosem Vanessa.
D: Dzień dobry.. mamy dla pani dobrą chodź trochę szokującą wiadomość..-powiedział po drugiej stronie mężczyzna.
V: Jaką.-odpowiedziała zdziwiona szatynka.
D: Pani lew…. ożył…-Dziewczyna upuściła telefon.
Biegła przez ulice miasta i już po 5 minutach znalazła się w poczekalni u lekarza który opiekował się jej siostrą. Nie spodziewanie zza rogu wybiegła rozwścieczona lwica, ale kiedy tylko zobaczyła Vanessę rzuciła się na nią aż ta upadła pod takim ciężarem.
-Złaź ze mnie słoniu.-Odezwała się szczęśliwa szatynka i przytuliła się do grzywy siostry.
Ta posłusznie zeszła z starszej siostry i pobiegła go łazienki.
Po 30 minutach dziewczyny były już w domu i oglądały telewizje.
-Van..?-zapytała brunetka.
-Tak Lau.?-dziewczyna oderwała wzrok od ekranu telewizora i spojrzała na brązowooką.
-Wiesz…. mam ochotę pobiegać..
-No to ubieraj struj i biegamy.
-Ale nie tak jak ludzie… tylko wiesz..
-Nie Lau..
-No proszę-spojrzała na nią maślanymi oczami.
-No dobrze.
-Laura, Lau.. proszę Cię.. Nie rób mi tego..-Zaczęła krzyczeć i walić pięścią w podłoże.
Młoda lwica ani drgnęła. Podeszli do krzyczącej z bólu szatynki lwy i tygrysy, ale nie jako zwierzęta tylko już jako ludzie. Młoda dziewczyna spojrzała na nich z załzawionymi oczami i przytuliła się do ciała siostry.
-Przykro mi.-powiedział najstarszy blondyn.
-Wynoście się…. no precz!.-Krzyknęła dziewczyna
*Dwa miesiące później*
Dziewczyna nie wychodziła praktycznie z domu, siedziała w pokoju siostry z albumem. Oddała ją do weterynarza ponieważ nie zmieniła się już w człowieka, zrobili jej operacje usunięcia kul, ale stwierdzili zgon. Nie pochowała jej zostawiła ją w kostnicy. Nienawidziła się za to. Z tamtą bandą się już więcej nie widziała, nie zmieniła się już więcej w zwierzę.
Do szatynki nagle zadzwonił telefon, spojrzała na wyświetlacz i odebrała.
Rozmowa telefoniczna:
V: Słucham.-powiedziała słabym głosem Vanessa.
D: Dzień dobry.. mamy dla pani dobrą chodź trochę szokującą wiadomość..-powiedział po drugiej stronie mężczyzna.
V: Jaką.-odpowiedziała zdziwiona szatynka.
D: Pani lew…. ożył…-Dziewczyna upuściła telefon.
Biegła przez ulice miasta i już po 5 minutach znalazła się w poczekalni u lekarza który opiekował się jej siostrą. Nie spodziewanie zza rogu wybiegła rozwścieczona lwica, ale kiedy tylko zobaczyła Vanessę rzuciła się na nią aż ta upadła pod takim ciężarem.
-Złaź ze mnie słoniu.-Odezwała się szczęśliwa szatynka i przytuliła się do grzywy siostry.
Ta posłusznie zeszła z starszej siostry i pobiegła go łazienki.
Po 30 minutach dziewczyny były już w domu i oglądały telewizje.
-Van..?-zapytała brunetka.
-Tak Lau.?-dziewczyna oderwała wzrok od ekranu telewizora i spojrzała na brązowooką.
-Wiesz…. mam ochotę pobiegać..
-No to ubieraj struj i biegamy.
-Ale nie tak jak ludzie… tylko wiesz..
-Nie Lau..
-No proszę-spojrzała na nią maślanymi oczami.
-No dobrze.
Prolog
Była noc. 2 przedstawiciele kotowatych. Biegły przez las uciekając przed myśliwymi.
-Nadal nas gonią?.-spytała zdyszana od biegu brązowa lwica.
-Tak, ale jeszcze kawałek i będziemy mogły się przemienić.-odpowiedziała jej towarzyszyła.
Koty biegły tak jeszcze przez chwilę kiedy nagle za krzaków wyskoczyły 3 tygrysy, 4 lwy i jedna lwica.
-Radze wam opuścić nasz teren!- Krzyknął najpotęrzejszy z lwów.
-Riker.-odezwała się biała lwica
-No na co jeszcze czekacie.-Zdenerwowany lew dał o sobie znać.
-Riker myśliwi!-krzykneła przerażona lwica.
Wszyscy zaczęli biec w stronę opuszczonej starej willi. Każdy przeskoczył przez w miarę duży płot prócz jednej lwicy.
Usłyszeli strzał i uderzenie o ziemię, odwrócili się i ujrzeli leżącą lwicę.
-Nadal nas gonią?.-spytała zdyszana od biegu brązowa lwica.
-Tak, ale jeszcze kawałek i będziemy mogły się przemienić.-odpowiedziała jej towarzyszyła.
Koty biegły tak jeszcze przez chwilę kiedy nagle za krzaków wyskoczyły 3 tygrysy, 4 lwy i jedna lwica.
-Radze wam opuścić nasz teren!- Krzyknął najpotęrzejszy z lwów.
-Riker.-odezwała się biała lwica
-No na co jeszcze czekacie.-Zdenerwowany lew dał o sobie znać.
-Riker myśliwi!-krzykneła przerażona lwica.
Wszyscy zaczęli biec w stronę opuszczonej starej willi. Każdy przeskoczył przez w miarę duży płot prócz jednej lwicy.
Usłyszeli strzał i uderzenie o ziemię, odwrócili się i ujrzeli leżącą lwicę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
